Poprzedni temat «» Następny temat
Skręt żoładka
Autor Wiadomość
Besi4 
Seteroweteran


Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 2089
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014 12:32   Skręt żoładka

Jestem bogatsza, niestety..., o kolejne doświadczenie. To się dzielę, bo takie doświadczenie może kosztować życie waszego psa.
Dziś w nocy wylądowałam z Collinem na pogotowiu z podejrzeniem skrętu żołądka.
Ponieważ siedziałam tam trochę i rozmawiałam z vetem na ten temat dużo to opisuję co słyszałam u veta i swoje przemyślenia/doświadczenia.
1. Nikomu tego nie życzę, ale zaczerpnijcie gruntownej i obiektywnej informacji jakie pogotowie vet w okolicy ma największe doświadczenia i najlepszą opinię odratowalności w takich przypadkach. Ja to już wiedziałam dużo wcześniej. Choć miałam bliżej 2 kliniki pełniące dyżur nocny, podjęłam ryzyko dojazdu do tej najdalszej. O reszcie aż szkoda się wypowiadać, jak w masarni.
2. Zazwyczaj skręt/rozszerzenie zdarza się późnym wieczorem/nocą, większość przypadków.
3. Krytyczne jest 30min-1,5h. Mało, więc nie warto się wahać, czekać, pędźcie do veta.
4. Nie pozwólcie mu czekać, czy gaz zejdzie sam czy nie. Najpierw wsadza się sondę i ten pierwszy krok przesądza czy się operuje czy nie.
5. Pytałam o jedzenie. Dobra jakościowo karma powoli wypełnia żołądek. Marna od razu pęczniej. Gorzej jest przy jedzeniu przygotowanym w domu, bo wypełnia żołądek od razu. Najgorsza jest kwestia np. łachy mięsa, która zjada łapczywie.
Vet mi to zobrazował siatką plastikową i butelką po leku. Jak nią obciążył siatkę, zrobił obrót i dwie raczki/rogi się zacisnęły. To u psa miało obrazować przełyk i ujście do jelit. Potem szybko zbiera się gaz, żołądek pęcznieje i uciska inne narządy i to jest najniebezpieczniejsze w tym wszystkim.
6. Pytałam o miski na stojaku. Wg veta to chwyt marketingowy. Niby może pies nie łykać powietrza, ale jak nie ma predyspozycji, to nie będzie też łykał jedząc "z ziemi".
7. Jak ma pies predyspozycje do skrętu to może go dostać przysłowiowo idąc, czy wskakując na kanapę.

Nam się udało. Być może moja reakcja była natychmiastowa, bo po stracie dwóch psów jestem przewrażliwiona. Może. Ale skręt żołądka to jest najgorszą sprawą o jaką się boję i zawsze polecę z tym do veta od razu.
_________________
Hoping for the best but expecting the worst...

www.garnek.pl/madraru
 
     
MarzenaB 
Seteromaniak

Dołączyła: 09 Wrz 2010
Posty: 790
Skąd: Baden/Austria
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014 13:23   

Ojej, wspolczuje Wam. Dobrze, ze sie gorzej nie skonczylo :o
A napisz jak bedziesz miala czas cos o objawach....
 
     
molly 
Admin


Dołączyła: 11 Cze 2008
Posty: 3618
Skąd: Rybnik
Wysłany: Pon 04 Sie, 2014 20:25   

Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. Skręt żołądka, lub tylko podejrzenie, to masakra. Przeżyliśmy z Klusiem, więc wiem, o czym mówisz.
Dzielny Collin, dzielna Ty. Przesyłam ciepłe myśli.
_________________
Life is better with an Irish Setter!
 
     
Szetery 
Seterozakręcony

Dołączyła: 29 Lip 2008
Posty: 2314
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 05 Sie, 2014 06:59   

Dobrze, ze już dobrze!
Na pocieszenie:

IMG_1396.JPG
Pobierz Plik ściągnięto 77 raz(y) 1,89 MB

IMG_1394.JPG
Pobierz Plik ściągnięto 75 raz(y) 2 MB

_________________
www.garnek.pl/szetery
 
     
Besi4 
Seteroweteran


Dołączyła: 25 Lis 2007
Posty: 2089
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 05 Sie, 2014 11:02   

Heheh jupi kradnę foty :-d

Co do objawów skrętu.
Pies ma straszne wzdęcie.
Nie wymiotuje.
Nie uchodzą z niego gazy.
Pies się nie kładzie, bo gaz w brzuchu mu nie pozwala.
Często się bardzo ślini.

Coll wymiotował kilkukrotnie. Mu się odbiło kilka razy u veta. Teraz jestem mądrzejsza, że z takimi objawami nie mógł to być skręt.
Ale i tak dobrze, że spanikowałam. Słaniał się. U veta zauważyłam, że ma opuchnięte krawędzie faflów, jakby pogryzione/pokłute czymś. Ropucha?mrówka?jakaś roślina? nie wiem, ale dostał leki i jest ok.
_________________
Hoping for the best but expecting the worst...

www.garnek.pl/madraru
 
     
GrażR 
Użytkownik

Dołączyła: 13 Lut 2012
Posty: 80
Skąd: Elbląg
Wysłany: Czw 07 Sie, 2014 09:05   

Z powodu skrętu żołądka straciliśmy naszego boksera.
Zaczęło się od zbiegnięcia po schodkach tarasu tuz po jedzeniu, bo usłyszał kosiarkę. Kiedy się zorientowałam, ze go od dłuższego czasu nie widzę w trakcie przygotowywania obiadu było już za późno. Zaprzyjaźniony weterynarz podjął próbę uratowania go ale niestety.
W żadnym wypadku nie należy bagatelizować żadnych nawet tylko podobnych objawów, lepiej "dmuchać na zimne".
_________________
GrażynaR.
 
     
Grażyna 
Admin


Dołączyła: 16 Sty 2007
Posty: 5645
Skąd: Leszno
Wysłany: Czw 07 Sie, 2014 11:03   

Jest jedna, nieśmiertelna zasada, po spacerze czekamy aż zejdzie z psa nadmiar powietrza a po jedzeniu pies leży! Obowiązkowo. U mnie trzy leżały grzecznie po posiłkach, a Saga nakręcała się jak by jej ktoś bateryjki wzmocnił. Nie umiała się położyć, niestety w hodowli nie miała podawanych posiłków, tylko szczeniaki miały zawsze zapas na tzw. dojedzenie. Zgroza, nikomu nie życzę. Nie umiała się najeść, nie umiała odpocząć. Teraz już ok. Nauczyła się już nawet jeść na leżąco.
_________________
www.garnek.pl/amirki




Na początku, setera trzeba pokochać za jego wady. Reszta przyjdzie sama.
 
 
     
thealson44 
Użytkownik

Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 10 Sie, 2016 21:14   

Drodzy forumowicze, chciałabym opisać sytuację jaka spotkała mnie i mojego Diega.
Dnia 27.07.2016r zaprowadziła swojego psa na banalny zabieg (wg. Weterynarzy) czyszczenia zębów do Kliniki na Puławskiej w Warszawie, zabieg miała przeprowadzić pani Emilia Klim. Do tego zabiegu przygotowaliśmy się ok 2 miesięcy ponieważ nie byliśmy przekonani co do narkozy podczas zabiegu, jednak Pani Emilia, którą spotkaliśmy na Dniu Psa, zapewniła nas że to jest zwykły zabieg który ona wykonuje a bez niego mogą być tragiczne skutki dla naszego psa. Podczas zabiegu miały być wykonane zdjęcia rentgenowskie, które obrazują czy nie ma ropni bądź stanów zapalnych w dziąśle. Panią Emilię sprawdziliśmy dosyć dokładnie i przeprowadzaliśmy rozmowę telefoniczną, mailową oraz tzw. Na żywo. Wszystko miało być pięknie, nasz pies miał mieć piękne zęby. Oddaliśmy psa o 16:30 na zabieg, tego dnia mógł zjeść jedynie rano 8h przed zabiegiem, co też uczyniliśmy. Tego dnia było bardzo gorąco a pies był bardzo aktywny i dużo pił, nawet jak weszliśmy do kliniki napił się wody. Pierwsze spotkanie z Panią anestezjolog było krótkie zapytała się o badania krwi które miał zlecone wcześniej abyśmy się niczego nie bali, wszystko wyszło prawidłowo, mój chłopak informuje ją o tym że Diego dużo pił tego dnia, dodatkowo jeszcze przed wejściem do kliniki załatwiał się. Byliśmy przy podaniu tzw. Głupiego jasia i pies przy nas zasnął ( razem we trójkę przenieśliśmy psa, gdzie czekało już na niego łóżko zabiegowe wraz z Panią stomatolog).
Wyszliśmy z kliniki i pojechaliśmy na zakupy dla zabicia czasu, po upływie 30min dostaję nagły telefon z kliniki, że psa trzeba operować i ratować mu życie, bo na stole dostał skrętu żołądka. Pełni w nerwach wracamy do kliniki- tam nie dostajemy żadnych informacji jedyne co to mamy informację że pies jest przygotowany do operacji, która będzie trwała ok 1h. Czekamy, nie mamy żadnych informacji, próbujemy się czegokolwiek dowiedzieć jednak nikt nic nie chce mówić jedyną odpowiedzią jest że jak chirurg skończy operację to do nas przyjdzie i udzieli wszelkich informacji. Dopiero po trzech godzinach skończył się zabieg i mogliśmy porozmawiać z Panią chirurg, która nastraszyła nas jedynie powikłaniami… jakimś cudem wpuścili nas do Diega i mogliśmy chwilę z nim posiedzieć i go zobaczyć. Gdybym tylko mogła to przesiedziałabym z nim całą noc… niestety nie mogliśmy go zabrać, chociaż bardzo byśmy chcieli to zrobić.. Podczas zabiegu została usunięta śledziona a żołądek został przyszyty (ma to zapobiec jego ponownemu skręceniu). Całą noc tylko myśleliśmy o tym jak bardzo go skrzywdziliśmy „głupim” zabiegiem czyszczenia zębów i czy w ogóle do nas wróci… Następnego dnia Diego już był przytomny, nawet mogliśmy z nim wyjść na spacer co było dla nas rewelacyjną informacją. Tego samego dnia odwiedziliśmy weterynarza na SGGW, przeprowadziliśmy z nim rozmowę na temat całego zdarzenia ( do tej pory nie ma odpowiedzi czy wina leży po stronie osób które robiły zabieg, czy nie został źle przerzucony). Ten weterynarz bardzo nam pomógł tzn. dał nam namiary na innych specjalistów, którzy mają doświadczenie w takich przypadkach.
Nasz pies od środy do soboty przebywał w klinice, codziennie był przez nas odwiedzany jedne odwiedziny były krótsze a jedne dłuższe… jak tylko czas nam pozwolił. Ja z nim mogłabym siedzieć i siedzieć ale wiem że to by nie było dobre dla niego jak i opiekunów jego podczas pobycie w szpitali. Ostatniego dnia jego pobytu tj. sobota od godziny 15 siedziałam z nim, mógł już dostać zmiksowany pokarm oraz wodę. Do ok. 23 siedzieliśmy w klinice, gdzie pies miał być wypisany o 21 (wtedy miał dostać ostatnie leki, jednak pani weterynarz która przyszła na dyżur nocny, nie miała czasu..). Po powrocie do domu strasznie na niego uważamy, leków dostawał z 8 rodzai przez tydzień. Teraz jesteśmy już po zdjęciu szwów, Diego się dobrze czuje, nadal ma energie, chce już biegać co w jego przypadku na razie musimy ograniczać, spacery również zostały ograniczone na okres całej rekonwalescencji która może jeszcze potrwać ok 3 tygodni. Byliśmy z nim u dietetyka, dostał dietę gotowaną, jak na razie opróżnia całą miskę ( jedzenie dostaje 4-5 razy dziennie w małych ilościach, tak samo z wodą) po posiłku musi odpocząć minimum 30min dopiero wtedy możemy z nim wyjść na spacer. Zrobiliśmy również USG, żołądek jest podrażniony co jest nie dziwne po tak ciężkiej operacji ale większych zmian nie ma. Byliśmy u weterynarza, który się zajmuje takimi przypadkami i ma w tym duże doświadczenie, zbadał naszego psa i powiedział że po operacji rana goi się ładnie oraz dał nam nowe zalecenia. Do tamtej kliniki niestety nie mamy zaufania, co lekarz to mówił co innego, jednak wszyscy byli dla nas mili i dobrze się opiekowali naszym psem, co widać po tym jak wracaliśmy ze spacerów w czasie jego pobytu w szpitalu, nie ciągnął nas w drugą stronę tylko wchodził grzecznie do kliniki, prowadząc nas na górę na swoje miejsce. Tak samo wczoraj jak byliśmy z nim na zdjęciu szwów bardzo chętnie wszedł i witał się ze wszystkimi, nawet chciał wejść na górę do szpitala.
Nasz pies według opinii naszego weterynarza był zdrowy- według nas również. Ma bardzo dużo energii w sobie, jest strasznie aktywny, lubi podróżować. Jedynie co nas niepokoiło to wzmożone wypuszczanie gazów, co też wielokrotnie sugerowaliśmy weterynarzowi, powiedział że mamy się tym nie martwić. Przyczyna jednak nie leżała po stronie karmy, bo zmienialiśmy ją po ok 15kg zjedzonej karmy, aby odnaleźć dogodną dla niego i zapobiec wypuszczaniu gazów.
Nikomu tego nie życzę, uważajcie na swoje psiaki.
 
     
Duna 
Seteromaniak


Dołączył: 06 Maj 2010
Posty: 741
Skąd: lubliniec
Wysłany: Nie 28 Sie, 2016 09:51   

Skręt żołądka to niestety ukryty zabójca . U psów ras z tzw głęboką klatką piersiową występuje wysokie ryzyko tego dziadostwa. Czasem do skrętu dochodzi nawet bez wyraźnej ( zauważonej przez opiekuna) przyczyny. Dlatego należy być czujnym i zwracać bacznie uwagę na objawy mogące świadczyć o skręcie.
- wymioty bez treści - same torsje z minimalną ilością śliny
- płytki nerwowy oddech
- niepokój psa , apatia
- kolor błon śluzowych - najlepiej widać na dziąsłach - blady kolor czasem sinoczerwony
Duże ryzyko wystąpienia skrętu jest u psów miewających wzdęcia , jedzących łapczywie, jedzących duże ilości i rzadko, wychodzących bezp. po posiłku na spacer, wykonujących intensywny ruch bezpośrednio po posiłku. Trzeba być czujnym w sumie nawet gdy te czynniki ryzyka nie występują !

My też mamy przyszyty żołądek, wiem co przeżyliście. Bardzo niewiele psów przeżywa skręt żołądka ( min nasza siostra Saga)
Dlatego możecie się czuć szczęściarzami w nieszczęściu , że skoro doszło juz do skrętu to w takich okolicznościach, że był pod ręką lekarz i dobrze rozpoznał objawy.
Trzymamy kciuki za Diego ! Dużo zdrówka :)
_________________
IN MEMORIAM T O F F I
 
     
thealson44 
Użytkownik

Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 09 Wrz, 2016 18:44   

Dziękuję bardzo za miłe słowa :)
A powiedz mi proszę jaka dietę stosowałaś po tym skręcić?
My mamy tera problem z jakimś uczuleniem. Weterynarz poleca nam dietę barf, co o tym sądzicie?
 
     
Grażyna 
Admin


Dołączyła: 16 Sty 2007
Posty: 5645
Skąd: Leszno
Wysłany: Sob 10 Wrz, 2016 08:55   

A weterynarz wie na co jest pies uczulony? A może na mięso właśnie pytanie jakiego zwierzaka. Proszę mi dokładnie bardzo napisać co pies dostaje do jedzenia. Ale bardzo dokładnie! Nawet przysmaki proszę uwzględnić, również to co ze stołu dostanie. Postaram się ustalić dietę eliminacyjną. To może się udać jeżeli wiadomości będą dokładne. Kto ma psa alergika, ten wie jakie to ma znaczenie. U Sagi skręt przyszedł mimo trzymania diety i zrobionych badań na nietolerancję pokarmową. Po prostu miała źle usytuowany żołądek, i gazy zamiast z psa uchodzić, gromadziły się w jelitach i żołądku. Teraz, po przyszyciu i stosowaniu tylko tego co może jeść, problemy się skończyły. Na szczęście u niej nie dochodzi do poszerzania żołądka.
_________________
www.garnek.pl/amirki




Na początku, setera trzeba pokochać za jego wady. Reszta przyjdzie sama.
 
 
     
thealson44 
Użytkownik

Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 17 Wrz, 2016 09:06   

Po skręcie to jadł tylko gotowany ryż, marchewkę, trochę brokuła + kurczak bądź indyk. Po paru dniach zrezygnowałam z kurczaka bo zaczęły się problemy z gruczołami więc jadł już tylko indyka, dostał 3 razy gotowaną wątróbkę, 2 razy dostał ser biały.
Dostaje do wylizania serek homogenizowany lub jogurt naturalny.

Początkowo również myśleliśmy że to od tego że jedno z ubranek zostało wyprane w proszku ale proszek jest ten sam którym zawsze się pierze jego zabawki, kocyki, ręczniki więc to wykluczyłam. Potem był pomysł że może nowe posłanie go tak uczuliło-od tygodnia na nim nie śpi i nie widzę różnicy.
Otworzyliśmy nową lokalizację firmy i tam pies często przebywał a wszystko było w trakcie budowy - również pomysł że go coś tam uczuliło od prawie 2 tyg tam nie jeździ- nie widzę żeby uczulenie się zmniejszyło.

Czy pisać również co pies jadł przed skrętem, kiedy nie miał uczulenia?

Teraz się zdecydowałam na ten barf, może go to utuczy bo waży zaledwie 23kg i chudnie- jak na razie wszystko mu z tego smakuje :)
 
     
thealson44 
Użytkownik

Dołączyła: 05 Lip 2012
Posty: 8
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 17 Wrz, 2016 09:08   

a weterynarz dermatolog spekuluje że to właśnie od jedzenia bo takie ma typowe objawy. Z rozmazów niestety nic nie zobaczył bo rany już się goją- od innego weterynarza dostał antybiotyk oraz steryd. co wysuszyło zaczerwienienia i nie było można za bardzo wziąć z nich próbki do badania :/
 
     
Grażyna 
Admin


Dołączyła: 16 Sty 2007
Posty: 5645
Skąd: Leszno
Wysłany: Śro 05 Paź, 2016 11:01   

Przepraszam za długie milczenie. Sporo się u nas zadziało. Można 7 tygodni po ostatnim zastrzyku sterydowym pobrać krew i wysłać do badania w kierunku alergii pokarmowej. Robi to weterynarz. Osobiście polecam zawsze jedno źródło białka zwierzęcego i roślinnego. Na przykład indyk - ryż, jagnięcina - owies itp. Są takie karmy. Ale najlepiej, najprościej zbadać na co pies jest uczulony z krwi. Z zeskrobin się nic nie dowiecie.
_________________
www.garnek.pl/amirki




Na początku, setera trzeba pokochać za jego wady. Reszta przyjdzie sama.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: