Poprzedni temat «» Następny temat
spacer - spuszczanie ze smyczy
Autor Wiadomość
Zosia 
na zawsze w pamięci [*]

Dołączyła: 08 Kwi 2010
Posty: 1034
Skąd: Bytom
Wysłany: Sob 14 Kwi, 2012 01:12   

Nauczyłam moją niunię porozumienia bez słów.Pochylam się i klepię po nodze-dla Pięknisi to oznacza,że jak przybiegnie będzie smaczek.Ma to tą zaletę,że psina widzi i słyszy a ja nie muszę wołać.U nas jest skuteczne.Co do gonienia zwierząt mam jednoznaczne zdanie,nie puszczam w lesie(nic nie pomogą najcudniejsze spojrzenia) i nie pozwalam gonić niczego.Poczynając od kotów a kończąc na zającach,które zdarzają się na naszym stadionie niedaleko osiedla.
_________________
www.garnek.pl/zosi52
http://picasaweb.google.c...ey=Gmu78LzR_Ro#
 
     
netka_tr 
Użytkownik

Dołączyła: 01 Lis 2011
Posty: 44
Skąd: Ruda Żurawiecka
Wysłany: Sob 14 Kwi, 2012 18:26   

Mój Nemo w lesie, do którego chodzimy na spacery zachowuje sie jak mały odrzutowiec. Gdy tylko spuzczę go ze smyczy goni na wszystkie strony. Na szczęści zwykle trzyma się w obrębie wzroku (lub słuchu jak wleci w większe krzaki). Od początku uczyliśmy go z mamą komendy "wróć", reaguje też na gwizdanie. Ostatnio pognał za sarną, przestraszyłam się, że może się zgubić, ale na moje gwizdanie zawrócił. Było to na prawde pocieszające, biorąc pod uwagę, że jak ucieknie na wieś (a do tego ma talent, nauczył się już nawet bramkę otwierać) to za skarby nie chce wrócić, tylko idzie sie przyjaźnić z wiejskimi kundelkami. Wychodzi wtedy z niego prawdziwy :diablo: i trzeba się nieźle nabiegać, żeby go złapać.
 
     
milka222 
Użytkownik

Dołączyła: 01 Lip 2011
Posty: 60
Skąd: podkarpackie
Wysłany: Pon 16 Kwi, 2012 08:36   

Pocieszające, że wasze seterki też czasem pokazują różki. A jeżeli chodzi o gwizdek to jak lepiej uczyć, zawsze jeden gwizd oznaczający,że pies ma wrócić, czy tzw. apel tj. dwa gwizdy, a jeden długi to zmiana kierunku. Pytam, bo dopiero wprowadzam.
_________________
milka
www.garnek.pl/milka99
 
     
qba 
Użytkownik

Dołączył: 11 Kwi 2012
Posty: 46
Skąd: o/Kalisza
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2012 12:45   

Używanie gwizdka warto przemyśleć. Czasami na rannym spacerze (6:00) spotykam się z sąsiadem i jego wyżłem, kiedy przywołuje go niskotonowym gwizdkiem, wszystkie psy w okolicy odpowiadają głośnym ujadaniem, mam wrażenie że obudził całą wieś. Czasami nie czas i nie miejsce na gwizdanie, może to być irytujące.
_________________
...nigdy się nie zmienię!!!
 
     
molly 
Admin


Dołączyła: 11 Cze 2008
Posty: 3618
Skąd: Rybnik
Wysłany: Wto 17 Kwi, 2012 15:08   

milka222 napisał/a:
A jeżeli chodzi o gwizdek to jak lepiej uczyć, zawsze jeden gwizd oznaczający,że pies ma wrócić, czy tzw. apel tj. dwa gwizdy, a jeden długi to zmiana kierunku. Pytam, bo dopiero wprowadzam.


Jeśli nie układasz psa do konkursów czy do polowania, to możesz sobie stworzyć swój własny system. U nas np jeden krótki gwizd to zmiana kierunku w okładaniu pola, jeden długi gwizd - przywarowanie, trzy krótkie gwizdki - pies ma wrócić do nogi. Sygnałów gwizdkiem warto uczyć najpierw w domu, dodając do tego smakołyki. Jak pies opanuje sygnały, to nagradzać smaczkami tylko co któryś raz, aż do całkowitego odstawienia smaków i nagradzania tylko głaskaniem.
Używamy Billika, naprawdę świetny gwizdek.
_________________
Life is better with an Irish Setter!
 
     
milka222 
Użytkownik

Dołączyła: 01 Lip 2011
Posty: 60
Skąd: podkarpackie
Wysłany: Śro 18 Kwi, 2012 09:41   

U nas rano to tylko fizjologia w ogrodzie. Spacery po południu. Molly dzięki za odpowiedź dotyczącą gwizdka.Na ciebie zawsze można liczyć. Pozdrawiam z niesfornym seterzastym.
_________________
milka
www.garnek.pl/milka99
 
     
Kasiula 
Użytkownik

Dołączyła: 31 Maj 2012
Posty: 46
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 25 Sie, 2012 22:27   

Kiedy najlepiej zacząć uczyć malucha spuszczania ze smyczy bo mój się prawie w ogóle nie słucha na spacerze pomimo, że chodzę z nim na smyczy. A co do gwizdka to inne psy też reagują bo ciągle jestem w trakcie poszukiwania gwizdka dla mego setrka?
 
     
Grażyna 
Admin


Dołączyła: 16 Sty 2007
Posty: 5646
Skąd: Leszno
Wysłany: Sob 25 Sie, 2012 22:42   

Pies powinien uczyć się chodzić luzem od początku! Im dłużej będziesz mu ruch ograniczać, tym więcej będziesz miała z nim problemów. Gwizdek polecam Bilik http://psiapasja.pl/Gwizdek_na_psa_Billik-53.html
Myślę, że już wielki czas, żebyś i Ty i pies poszli na szkolenie do psiego przedszkola. Szkoda zmarnowanych tygodni, psiak jest w wieku, kiedy doskonale się wszystkiego uczy i trzeba to utrwalać. Niestety popełnione teraz błędy, utrwalą mu się również.
_________________
www.garnek.pl/amirki




Na początku, setera trzeba pokochać za jego wady. Reszta przyjdzie sama.
 
 
     
Jadwiga Różycka 
Użytkownik

Dołączyła: 16 Sie 2011
Posty: 45
Skąd: Skawina
Wysłany: Nie 26 Sie, 2012 19:13   

Swoją sunie spuszczałam ze smyczy od szczeniaczka.Wiedziałam że jeżeli nie teraz to nie spuszczę jej nigdy.Szłam w pola z duszą na ramieniu z butelką wody miską adresami na obroży i nagrodami.Kiedy wracała po szaleństwach łąkowych na picie wody,był to sygnał że pora wracać do domu.Wiedziała że jutro znów będzie szaleć. :diablo:
Niestety ciągłe dyscyplinowanie psa w moim odczuciu wcale nie przynosi porządanych efektów.Bo setery to indywidualiści jedne przychdzą na sygnał a inne z opóżnieniem .Moja sunia wybierała zawsze to drugie.Kiedy rozmawiam z właścicielami seterów którzy mówią że ich psy chodzą tylko na smyczy bo mogą uciec robi mi się ogromnie smutno.A tak w ogóle dla seterów chodzenie na krótkiej smyczy to kara boża nie mówiąc o kolczatce lub halti.
_________________
Jagoda
 
     
violka49 
Seterozakręcony

Dołączyła: 04 Kwi 2007
Posty: 1822
Skąd: Brzezinka/Zabierzów
Wysłany: Pon 27 Sie, 2012 10:10   

moje suczydło to wrodzone ADHD, istny wcielony diablik - ma w nosie czy na spacerze się gdzieś zawieruszy, czy zginie lub czy my znikniemy jej z pola widzenia do tego ma totalny brak orientacji w terenie - wejdzie gdzieś w chaszcze, zniknie za wałem a jak się pojawi to leci w zupełnie inną stronę niż powinna ....to pies specjalnego nadzoru i cały czas musimy ją kontrolować głosem lub klaskaniem żeby nas "namierzyła" (pamiętny spacer na Muchowcu w Katowicach kiedy nam zginęła - kto był to wie)

od szczeniaka ciężko przyswajała jakąkolwiek naukę, wolała biegać za motylkami czy listkami a wołanie jej jednym uchem wpadało - drugim wylatywało aż raz zwiała mi z osiedla i miała niemiłe czołowe spotkanie z autobusem
strasznie bałam się ją spuścić kolejny raz ze smyczy więc kupiliśmy 20m linki treningowej i zaczęło się "tłuczenie do niemądrej głowy", trochę to trwało zanim pojęła o co chodzi na spacerach i nie wspomnę już o przypalonych dłoniach przy próbach łapania linki :diablo:

krótka smycz odpada, kolczatka również ale Halti bardzo sobie chwalę - Astra w niecały tydzień zrozumiała, że wyrywanie człowiekowi ręki z barku nie jest fajne, odradzam też smycze typu FLEXI do nauki chodzenia, one są dobre i owszem ale wtedy kiedy pies oduczy się ciągnąć

Astra nie jest idealnie wychowana, na pewno nie ma szans aby szła przy nodze bez smyczy po chodniku (choć jej matka tak chodzi bo to suka świetnie ułożona) ale na bieganko w polach wystarczy, czasem zszarpie nam nerwy ale co tam - byłoby nudno bo w zamian za to chłopcy pilnują się perfekcyjnie
_________________
ASTRA 06.12.05-20.03.13JIMJOKER zm.20.08.13
 
 
     
goszka 
Seteropodkręcony

Dołączyła: 16 Gru 2010
Posty: 367
Skąd: Słupsk
Wysłany: Śro 29 Sie, 2012 14:58   

Pamiętajmy, że seter od bardzo dawna był wykorzystywany do pracy na odległość, więc coś tam w tych genach drzemie. Są to psy pracujące głównie górnym wiatrem, więc doskonale orientują się gdzie się znajdujemy (poza przypadkami klinicznymi ;) ). Niezłe są też w tropieniu, więc jak przychodzi co do czego znajdują nas po śladzie.
W związku z powyższym... nie pozostaje nam nic innego jak zaufać.
Ja mam trochę łatwiej, bo mam kilka psów i one zazwyczaj trzymają się razem i praca zbiorowa jest efektywniejsza jeśli chodzi o poszukiwania "zagubionych dwunożnych". Ktoś ma lepszy węch, a ktoś wzrok, a jeszcze ktoś słuch i tak wspólnymi siłami nie zgubiliśmy się nigdy.
Choć muszę się przyznać, że mam w sobie coś z kwoki i najbezpieczniej czuję się jak całe towarzystwo mam w zasięgu wzroku. Więc najchętniej wypuszczamy się na pola i nad morze, gdzie widoczność jest znaczna.
Ale w znajomych lasach też nie wpadam w panikę, bo moje panny mają w zwyczaju same meldować się co parę minut. Przywołane przychodzą bez większego ociągania i przyznam się, że wcale nie były tego w jakiś szczególny sposób uczone... może po prostu lubią do mnie wracać ? ;)
Ufam w instynkt setera, to zaufanie nigdy nie zostało zawiedzione, żaden z nich nigdy nie zginął, nie uciekł, żaden spacer nie trwał dłużej niż to było przewidziane... i mam nadzieję, że tak zostanie :)
_________________
www.garnek.pl/setset

"W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy."
B. Borzymowska
 
     
Kasiula 
Użytkownik

Dołączyła: 31 Maj 2012
Posty: 46
Skąd: Szczecin
Wysłany: Śro 14 Lis, 2012 23:58   

Grażyna o psim przedszkolu pomyślałam na samym początku do tej pory się szkolimy i są efekty. Dodam, że miałam doczynienia z seterami wcześniej tylko zapomniałam, że lubią się oddalać i, że potrafią na długie metry.
Po szkoleniu mojego Jasyra spuszczam już ze smyczy oczywiście póki musi się nie włączy jego adhd i się nie rozszaleje, na spacerze co jakiś czas go przywołuje to gwizdkiem to komendą"Jasyr chodż do mnie" to średnio, najbardziej działa na niego "Jasyr a zobacz co jam mam" wtedy przychodzi odrazu, i muszę mu pokazać coś ciekwago, oczywiście zakręci w kółko ciesząc się i chce biegać dalej.
Chodzę z nim na niedokończony stadion w moim mieście, gdzie trochę pola staram się w godzinach gdzie są inne psy bo on uwielbia się bawić z psami im więcej socjalizuje się z psami tym lepiej dla niego. Gorzej jak są ludzie, bo ludzie są tak ciekawi, że mnie ma wtedy w głębokim poważaniu nic nie słyszy i biegnie się przywitać.
Raz wczoraj najdłam się strachu gdy zobaczył ptaki i usłyszał głosy dzieci zaczął przestać mnie słuchać i próbował gonić ptaki, nawet na gwizdek nie reagował, dopiero po jakiś minutach przeszedł na komendę "a zobacz co ja mam" i kucnięcie też pomogło.
Po jakim czasie będe pewna, że będzie słuchał mnie się na tak chociaż 95%. Ćwicze z nim też na lince treningowej przywoływanie?
 
     
Grażyna 
Admin


Dołączyła: 16 Sty 2007
Posty: 5646
Skąd: Leszno
Wysłany: Czw 15 Lis, 2012 10:00   

Pięknie i wytrwale pracujecie. To jeszcze potrwa oj potrwa, ale już jest dobrze. Nie dziw się, że jak widzi ptaki to głuchnie, normalne to przecież radość psiego szczeniaka za nimi ganiać, a rola człowieka to zabezpieczyć mu do tego miejsce daleko od ruchu samochodowego. Dobrze, że znalazłaś komendę, której słucha, musisz po prostu być chwilami dla niego atrakcyjniejsza niż otoczenie, czyli po przywołaniu albo chwila pieszczoty i zabawy albo ma piłka w ręce (cokolwiek czym lubi się bawić) albo smakołyk. A ludzie jeszcze długo będą ciekawostką.
_________________
www.garnek.pl/amirki




Na początku, setera trzeba pokochać za jego wady. Reszta przyjdzie sama.
 
 
     
Joanna 
Seteropodkręcony


Dołączyła: 01 Maj 2011
Posty: 143
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Pią 29 Mar, 2013 13:34   

Interesujące rzeczy tu piszesze ale w moim przydku nie zawsze sie sprawdzają, Sunia w domu jest grzeczna ale jak tylko w lesie poczuje zapach zarenki - koniec, wołanie, wabienie ciasteczkiem - nic, musze cierpliwie czekać aż laskawie pani sama zdecyduje sie wrócić. Wyczytałam tutaj że trzeba psu zaufaĆ no i tak staram się robić, jak jestem pewna że nie wpadnie pod samochód czy coś innego to ją puszczam ze smyczy. Kosztuje mnie to duzo nerwów bo ona jest nie przewidywalna raz sie pilnuje raz nie. No cóz mówi sie trudno i zyje się dalej. samo życie
_________________
Joanna
 
 
     
Kasiula 
Użytkownik

Dołączyła: 31 Maj 2012
Posty: 46
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 10 Paź, 2015 12:36   

Witam. Mojegl Jasyra uczyła przechodzenie na smakolyki. Gdy był mały udawa?o mi się to oczywiście. Wtedy mieszkalam w innym miejscu gdzie byl stary stadion. Teraz miszkam pod warszawa i są pola na których goni zwierzynę albo znika na kilkanaście minut. Wtedy boje się o niego bo często interesują się nim inni ludzie i wtedy dzwomia do mnie bo jasyr ma adres na obroży. Co zrobić został zeby przychodził na zawołanie przypomina że mój psiak ma już trzy lata i smakolyki nie raz nie chce a na gwizdek działa to różnie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: